Matjaz Zupan – „Benkovic może tego dokonać już w tym roku”

Słoweńska drużyna jest już zadomowiona w czołówce od wielu lat, ale ciągle jeszcze należy do największych zagadek w cyrku skoków narciarskich. Wystarczy raz porozmawiać ze szkoleniowcem Słoweńców, aby się o tym przekonać. Matjaz Zupan to człowiek, który trzyma cugle, prowadząc swoich podopiecznych przez Puchar Świata.

Zupan ma dziś 35 lat, i za sobą 20 lat aktywnej kariery.
Osiem lat Słoweniec startował w zawodach Pucharu Świata, a jego największym osiągnięciem było drugie miejsce w lotach w Planicy. W 1988 roku zdobył z jugosłowiańską drużyną srebrny medal na olimpiadzie w Calgary.

Z Zupanem można się bardzo dobrze porozumieć w języku niemieckim, ponieważ w sezonie 1999/2000 był on jeszcze asystentem Austriaka Heinza Kocha, który trenował wtedy Słoweńców. W tym czasie musiał więc, przy pomocy książek i kaset, nauczyć się płynnie mówić po niemiecku. To wyszło mu tylko na dobre, bo niemiecki jest ciągle jeszcze dominującym językiem w Pucharze Świata.

Słoweńska drużyna nie ma kapitana. Zupan wyznaje filozofię, że wszyscy w drużynie muszą być traktowani równo.
Jednak najważniejszym skoczkiem dla związku jest Primoz Peterka, ponieważ dzięki swoim sukcesom przyniósł finansowe korzyści przeznaczone na pracę na treningach. „W ostatnich dwóch latach znów jest więcej pieniędzy, to wystarczy na treningi, ale niestety nie na badania”, mówi trener. Słoweńcy muszą reagować na rozwój sprzętu innych ekip, a to pociąga za sobą spore koszty.

Szczególnym problemem są warunki do treningów w kraju, w którym prawie nie ma skoczni. Na dodatek obiekt K-120 został uszkodzony przez zwały mokrego, sztucznego śniegu, i nie ma mowy na razie o żadnych skokach.
Jeszcze tej zimy skocznia powinna być przygotowana do skakania. „Tak mówią przynajmniej”, uśmiecha się Zupan. Obecnie Słoweńcy mają w swoim kraju jedną skocznię „mamucią” i dwa obiekty K-85. „To jest mały problem dla kadry narodowej, ale
o wiele większy dla klubów i dla juniorów.”

Kadra najczęściej trenuje na skoczniach w Austrii: „Villach, Ramsau, Innsbruck, te wszystkie miejscowości nie są daleko.” Problemem jest sytuacja zawodników, bo państwo wspiera również pracę innych, którzy odnoszą sukcesy. Piłka ręczna
i piłka nożna cieszą się większą popularnością. „Jest problem ze sponsorami”, przedstawia Zupan sytuację. W małym kraju nie ma wielu firm i osób, które chciałyby finansowo wspomóc reprezentację.

Jednak mając takiego zawodnika jak Rok Benkovic, Słoweńcy nie mogą patrzeć z niepokojem w przyszłość. „Rok jest młodym chłopakiem z ambicjami i możliwościami. On może wiele osiągnąć już w tym roku. Niebezpieczeństwo jest takie, że chce wszystkiego za szybko. Muszę go hamować, ale Rok jest ambitny, on chce to osiągnąć”, opisuje Zupan swojego 17-letniego podopiecznego.

Peterka stoi jednak ciągle w świetle reflektorów. „On jest bardzo popularny w Słowenii. Wielu ludzi chce go zobaczyć, ale chciałbym wszystkich równo traktować.” Peterka i Benkovic nie są jedynymi rodzynkami w cieście: „Wierzę w Igora Medveda, on dobrze pracuje, potrzebuje jeszcze dwóch lat. Mam dobre przeczucia na następny rok. Nie ma żadnych problemów z pieniędzmi, więc musi po prostu jeszcze dojrzeć.”

Zupan uważa, że dojrzewanie Roberta Kranjca jest już zakończone. „On jest skrupulatnym pracownikiem, ma tylko skoki narciarskie w głowie. Robi już za wiele, co nie jest zbyt dobre.”
Po swoim ciężkim upadku w Planicy przed kilkoma laty, wstrząśnieniu mózgu i śpiączce, już po miesiącu Kranjec powrócił na skocznie.

Zmartwieniem jest dla trenera Damjan Fras, który ma małą wiarę we własne umiejętności. „Damjan potrafi bardzo dobrze skakać, ale nie jest teraz w formie”, mówi Zupan. Spoglądając na zbliżające się mistrzostwa świata w lotach w Planicy, szkoleniowiec Słoweńców nie widzi Frasa w składzie drużyny. „Kranjec, Benkovic, Peterka, mam nadzieję Medved, to są moi ludzie. Fras i Zonta nie są „lotnikami”. Nie chcemy zbyt wiele”, mówi skromnie Zupan o celach na mistrzostwa świata w Słowenii.

Kategorie: Sporty zimowe

0 Komentarzy

Dodaj komentarz