Martin Schmitt -„W Finlandii byłoby po prostu łatwiej”

Martin Schmitt należy do najbardziej utytułowanych niemieckich skoczków. Pomimo słabszej dyspozycji w minionym sezonie, zdołał wywalczyć olimpijskie złoto z drużyną w Salt Lake City.
Na mistrzostwach świata w lotach w czeskim Harrachovie, ustąpił jedynie koledze z drużyny, Svenowi Hannawaldowi.

Od dłuższego czasu 24-letni skoczek ma jednak problemy z kolanami. Nieplanowana operacja łękotki zakłóciła właściwy program treningów. Po raz pierwszy w swojej karierze Martin Schmitt obejrzy inaugurację Pucharu Świata w telewizji.
Obecnie Niemiec indywidualnie ćwiczy w Schwarzwaldzie i ma nadzieję, że będzie mógł stanąć na rozbiegu podczas zawodów w Titsee-Neustadt.

Martin, zawsze dobrze rozpoczynałeś sezon. Jak czujesz się z myślą, że 29 listopada nie wystartujesz w Kuusamo?

Martin Schmitt: To jest diabelnie przykre. Nie jest łatwo się pogodzić, że inaugurację będę obserwował w telewizji. Początek jest zawsze szczególnie ważny, bo jeśli będą dobre rezultaty, dalej wszystko biegnie już samo.

Co robisz obecnie?

Schmitt: Trenuję razem z Edo Hemarem, byłym zawodnikiem. Opracował dla mnie program Reha, który pozwoli mi niebawem znów skakać. Wszystko biegnie bardzo dobrze i przede wszystkim przynosi to rezultaty.

Chcesz z Edo Hemarem trenować na dłuższą metę? Możesz już mocniej obciążać kolano?

Schmitt: Zrobiliśmy wszystko w porozumieniu z Wolfgangiem Steiertem. Edo bez wątpienia podjął dobre kroki. Chcemy zobaczyć czy kolano nie będzie już podatne na kontuzje.

Twój powrót na skocznie planowany jest na zawody w Neustadt 14/15 grudnia. Jakie są na to szanse?

Schmitt: Obecnie do końca listopada realizuję program Reha. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zacznę treningi na skoczni. Później zdecyduję, kiedy znów będę skakał w Pucharze Świata.

Od czego to będzie zależało?

Schmitt: Zacznę tak szybko, jak tylko odnajdę swój normalny poziom. Jeśli będę miał tylko 60 procent ze swojej techniki, to nie ma to żadnego sensu. Opóźnię wtedy jeszcze początek startów. Najważniejsze jest, aby być zdrowym.

W Neustadt skakałbyś przed swoją publicznością i możesz być pewien, że będzie ona bardzo liczna. Myślisz, że to będzie zaletą?

Schmitt: W Finlandii byłoby po prostu łatwiej. Ale po tak długiej przerwie nie ma to znaczenia. Jest mi wszystko jedno, gdzie skaczę. Główną sprawą jest to, że mogę dalej skakać.
Naturalnie po tak długiej pauzie nie można zbyt wiele oczekiwać.

Jak reagują Twoi koledzy z drużyny. Dzwonili już do Ciebie, żeby Cię pocieszyć?

Schmitt: Rozmawia się raczej krótko o tym i nie zawsze. Więcej mam teraz kontaktu z trenerami, którzy zawsze ponad wszystko podtrzymują mnie na duchu.

Miałeś w ogóle możliwość, aby przetestować nowy sprzęt?

Schmitt: Buty gruntownie sprawdziłem w zeszłym sezonie. Pozostanę przy tych starych. W lecie raz testowałem nowe narty i one były odpowiednie. Jeśli zacznę skakać w Pucharze Świata, mam nowe i stare. Zdecyduję w krótkim czasie.

Reinhard Hess powiedział, że nie przekreśla jeszcze Twoich szans podczas Turnieju Czterech Skoczni. Jak oceniasz swoją sytuację?

Schmitt: Naturalnie bardzo to szanuję. Ale sądzę, że Reinhard miał podobną sytuację z Jensem Weissflogiem i Dieterem Thomą i dlatego tak ocenił położenie. Oboje walczyli z kontuzjami i świętowali wielkie powroty. Chcę podczas turnieju zanotować dobre wyniki. Oczywiście nie mogę wiele oczekiwać, ale dam z siebie wszystko.

Mistrzostwa świata są drugim ważnym wydarzeniem sezonu. Przed dwoma laty w Lahti wywalczyłeś złoty i srebrny medal.
Jaką wartość mają dla Ciebie lutowe mistrzostwa w Predazzo?

Schmitt: Puchar Świata odfajkowałem. Przez to mistrzostwa świata stoją bardziej w centralnym punkcie. Do tego momentu jest przecież więcej czasu niż do turnieju. To jest dla mnie korzystne.

Przechodziła Ci po głowie myśl, aby zrezygnować kiedy byłeś kontuzjowany?
Schmitt: Właściwie nie. Jestem optymistycznie nastawiony, mam nadzieje, że już wkrótce zacznę skakać i wrócę do starej formy.

Co znaczy dla Ciebie zdrowie od czasu tej kontuzji?

Schmitt: Jest się oczywiście bardziej świadomym tego, czego się dokonało. Moje ciało jest dla mnie bardzo ważne. Uczy się człowiek bardziej szanować je.

Czego można oczekiwać po Twoich występach w nadchodzącym sezonie?

Schmitt: Obecnie w żadnym wypadku nie jestem faworytem. Właściwie to jestem outsiderem. Mam ogromne zaległości w treningach, bo nie mogłem normalnie ćwiczyć prawie cały rok.
Jeszcze nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Muszę poczekać i zobaczyć, jak to się dalej potoczy. (OZ)

Kategorie: Sporty zimowe

0 Komentarzy

Dodaj komentarz