Björn Einar Romoeren „Jest kilka spraw ważnych w życiu, reszta to przyjemność”

Norweg Björn Einar Romoeren zwrócił na siebie uwagę już podczas minionego sezonu zimowego.
Jednak nie uczynił tego dzięki swoim dalekim skokom,a wyglądem zewnętrznym. Był kimś przypominającym „rajskiego ptaka” w Pucharze Świata. Bardziej pasowałaby do niego deska surfingowa niż para nart, a także zachodnie wybrzeża Stanów Zjednoczonych niż zimne skocznie Europy.

W minionym sezonie Romoeren miał problem, bo był zawodnikiem norweskiej drużyny. Drużyny, która nie mogła pochwalić się żadnymi osiągnięciami.

Na wiosnę przyszedł nowy trener (Mika Kojonkoski) i razem z nim przyszły wyniki. Teraz Romoeren może powiedzieć, że ma szczęście będąc członkiem norweskiej ekipy.

Bjoern Einar Romören należy do nowego, młodego pokolenia skoczków narciarskich, do rzędu tuż za takimi gwiazdami jak: Adam Małysz, Andreas Widhoelzl, Martin Schmitt i Sven Hannawald.
Nie mniej zdecydowany i głodny wielkich sukcesów, ale świadomy krótkotrwałości osiągnięć i sławy.
„Nie mam obecnie żadnych podstaw, aby rozmyślać o olimpijskim złocie”, mówi Bjoern Einar Romören.
„Jeśli skończę ze skokami narciarskimi, będą zadowolony, bo zakończę studia.”

„Tak wiele przyjemności, jak to możliwe”
Björn Einar Romören znany jest z tego, że chce, aby każdy dzień przyniósł mu tyle radości, ile to tylko możliwe.
Nie trudno wymienić jego podstawowe cechy charakteru: wesoły, bystry i pełen temperamentu.
Ale Romoeren wie, gdzie leżą granice. „Kilka spraw jest ważnych w życiu. Reszta jest przyjemnością.”
Do najważniejszych rzeczy w życiu, 21-letni Norweg zalicza, bez wątpienia, skoki narciarskie.
Romoeren zaczął skakać, ponieważ karierę rozpoczął także jego o trzy lata starszy brat, a on zawsze brał z niego przykład.
Obok Mattiego Hautamaeki i Clinta Jonesa, Norweg jest kolejnym „młodszym bratem” sceny skoków narciarskich.
Brat Björna zakończył przygodę ze skokami w wieku 17 lat.

„Jeden zły sezon nie może mnie zatrzymać”
Nie do pozazdroszczenia sytuacja norweskich skoków narciarskich nie zdezorientowała Björna:
„Poprawiałem się sam każdego roku. Oprócz ostatniej zimy, ale jeden zły sezon nie może mnie zatrzymać.”
Patrząc wstecz jedynie żałuje, że nie zdołał zakwalifikować się na olimpiadę w Satl Lake City. Nie, żeby zdobyć tam jakiś medal, ale żeby nabrać doświadczenia.
„To mnie trochę smuci, że nie mogłem poczuć tam tej atmosfery. Łatwiej można coś osiągnąć, jeśli ma się już doświadczenie zdobyte na olimpiadzie.”

„Z kimś takim jak Mika jest łatwiej”
Wraz z zaangażowaniem Miki Konjonkoskigo powiał nowy wiatr dla norweskiej drużyny.
Björn Einar Romören jest pełny nadziei na swój drugi rok w Pucharze Świata:
„Do takiego trenera jak Mika można mieć duże zaufanie. Mieliśmy wiele treningów kondycyjnych i mniej koncentrowaliśmy się na skokach. Zawsze jest ryzyko zmiany programu treningowego, ale już się przecież okazało, że to ma sens.”

„Loty narciarskie są królową naszego sportu”
Pierwsze owoce nowy trening przyniósł już podczas Letniego Grand Prix.
Młody Norweg wywołał zainteresowanie zajmując miejsce 12 (Hinterzarten II), 4 i 8 (Lahti I i II).
Dotychczasowym jego najlepszym rezultatem była 16. pozycja na mistrzostwach świata w Lahti w 2001, a najdłuższym skokiem 212-metrowy lot na ulubionej skoczni w Planicy (Słowenia).
„Loty narciarskie są królową sportu. Wszystko inne jest tego namiastką.”
I tak jest właśnie z mistrzostwami świata w lotach, które są największym celem Björna Einara Romörena.
W najbliższej przyszłości Norweg chce się zadomowić na dobre w pierwszej dwudziestce Pucharu Świata i ustabilizować swoje osiągnięcia.

„W Norwegii wojsko blokuje sportowe możliwości”
Romoeren nie wybrał, jak większość kolegów z reprezentacji, zawodu żołnierza.
„Jeśli w Norwegii idzie się do wojska, blokuje się z pewnością sportowe możliwości”, analizuje swoje położenie. Pozwolenie na treningi dostają jedynie naprawdę najlepsi. W obliczu braku sukcesów w ostatnich latach w przypadku skoczków narciarskich, jest to bardzo trudne.
„Skoki narciarskie w Norwegii nigdy nie umrą,” podkreśla Björn Einar, „to jest dyscyplina Skandynawii. Ale Norwegowie nie są nadmiernie rozentuzjazmowanym sportowo krajem.
Wiele ludzi przychodzi tylko na zawody w Oslo w Holmenkollen. Jednak prawie 90% odwiedzających to rodzice i przyjaciele skoczków. Fanów jest bardzo mało.”
Wojsko dla Björna Einara prawdopodobnie do końca jego sportowej kariery pozostanie mu dalekie.
Norweg ma problemy z plecami, które wprawdzie nie przeszkadzają mu w skokach, ale mogą zapewnić, że wojsko ominie go.
Romoeren jest także studentem uniwersytetu „Norwegian School of Management”.
Tam rozkoszuje się „statusem wielkiej gwiazdy”, który upoważnia go do odbywania dłuższych studiów i wyboru specjalnych terminów egzaminów.
„W pierwszym roku dostawałem fory”, mówi Björn.
Udzielanie się na uczelni przez więcej niż jeden semestr jest nieosiągalne. W sezonie 2001/02 Norweg był tylko dwa razy na uczelni.
„W żadnym wypadku nie dopuszczę, żeby studia wpływały na skoki narciarskie.”

Powiedzieliśmy już, że Romoeren należy do generacji „młodych wilków”.
„Przynajmniej w Norwegii jesteśmy wszyscy świadomi naszej sytuacji. W skokach narciarskich można szybko dojść na szczyt i trudno wyjaśnić dlaczego. Można także równie szybko „spaść na łopatki”.”
Jednomyślność w nastawieniu i również wyraźnie dobry klimat w drużynie korzystnie wpływa na młodych Norwegów.
Björn nie ma stałego kolegi z reprezentacji, z którym dzieli pokój podczas zgrupowań. Najczęściej mieszka z Sigurdem Pettersenem. „Ale to wynika z tego, że oboje przyjeżdżamy z Oslo i najczęściej zajmujemy wspólnie pokój. Jeśli dzielę go z kimś innym, nie jest to dla nas żadnym problemem.”

W wolnym czasie, którego pozostaje niewiele, Björn Einar Romören chętnie jeździ na snowboardzie i desce, a także ogląda filmy. „Mój brat jest ekspertem IT i zawsze daje mi najnowsze filmy na komputer.”
Filmem, który Björn lubi najbardziej i oglądał go już 25 razy, jest „Lock, Stock and Two Smoking Barrels.”
„Wszyscy moi przyjaciele oglądali go i często używamy cytatów z tego filmu”, opowiada.
Wolny czas jest rzadkością.
Odkąd Mika Konjonkoski, który ciągle mieszka w Finlandii, objął norweską kadrę, reprezentacja ma ciągle specjalne treningi i kontrole postępów.
Na tym będzie się opierać przyszłość norweskich skoków.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz